Wobec tego powstaje błędne koło i to właśnie dlatego uważam, iż taki rodzaj kredytu jest totalną bzdurą. Ale jednak nie wszyscy tak myślą, bo jest pełno osób, którego z niego korzystają. Podobnie jak z kart kredytowych, czyli kart płatniczych. Działają one na całkiem podobnej zasadzie, jak mi się wydaje. Masz kartę, masz pieniądze, więc płacisz. Co z tego, że nie amsz? Jak to nie masz, skoro masz ze sobą kartę kredytową? Kartę się spłaci pod koniec miesiąca. I co, że będzie brakowa? To znowu zapłaci się kartą, jeśli nie będzie się miało pieniążków. I tak właśnie można w nieskończoność. Jedynym racjonalnym wyjściem z takiej sytuacji jest, żeby znaleźć gdzieś po drodze zdrowy rozsądek, żeby umieć powiedzieć sobie stop i nie brać w ciągu kolejnego miesiąca żadnego kredytu. Wcale nie musi to być łatwe, ale liczy się tylko to, żeby przestać w końcu spłacać bank. No cóż, prawda jest taka, że sami utrzymujemy pasożytnicze banki, które z nas zdzierają skórę. Popyt rodzi podaż. I stąd te mnóstwo banków, które rosną jeden na drugim. Wzięcie kredytu w obecnych czasach jest banalnie proste. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego banku, a właściwie zrobić wyliczankę stojąc na głównej ulicy miasta. Strzał jeden do dziesięciu, że trafimy w drzwi banku. To i tak chyba w sumie nie taki zły wskaźnik, nieprawdaż? W sumie zawsze mogłoby być jeden do tysiąca, czy choćby jeden do stu. A tak zagęszczenie banków na głównej ulicy miasta zwykle przekracza zdolność kredytową szarego Kowalskiego, który potrzebuje pieniążków, bo przyjedzie ciocia Hela na święta i „trzeba się pokazać”. Wchodzi taki Kowalski do banku, daje dowód, i co? I dostaje przynajmniej 200 złotych od ręki. No, oczywiście, jeszcze zależy jaki bank. I nikt nie sprawdzi z reguły Kowalskiemu jego zdolności kredytowej, czyli zarobków, zadłużenia, i innych zobowiązań. Bo po co, skoro potem mu się wytoczy proces i wygra dziesięć razy tyle? No cóż, i to może być jakimś sposobem zdobywania i klientów i środków do tego, by pozyskiwac ich dalej na innych drogach krajowych.
Tagi: bank kredytowy, historia kredytowa, Karty kredytowe, kredyt odnawialny, kredytobiorca, kredyty, odsetki, spłaty kredytów, weź kredyt, Zdolność kredytowa
Kredyty mają równie wiele plusów jak i minusów moim zdaniem. To znaczy – niezwykle bardzo ułatwiają życie, gdy nagle i szybko potrzebna jest gotówka. Tak zwane „kredyty od ręki” są wtedy bardzo pomocne. Jednak no cóż, z reguły są one wykorzystywanie osób, które w potrzebie są w stanie godzić się na wszystko, byle tylko zgodnie z zasadą „zastaw się, a postaw się” zorganizować święta, wesele, chrzciny czy cokolwiek innego, równie niedorzecznego. Dzięki temu banki liczące na szybki zysk mogą się szybko, łatwo i efektywnie wzbogacić na naiwnych kredytobiorcach. Niezwykle wysokie oprocentowanie, jakie występuje przy tego typu usługach z reguły schodzi na dalszy plan w momencie podpisywania umowy. I niestety, mści się to potem na nieuważnych klientach banku, którzy słono płacą za swoją chwilową nieuwagę. Odsetki od takich kredytów z reguły wielokrotnie przekraczają samych standardowych odsetek naliczanych od zwykłych kredytów. Dlatego tak ciężkie dla niektórych staje się spłacanie takich „szybkich kredytów”, których potem wcale już tak szybko się nie spłaca. Spłacanie kredytu zwykle jest niezwykle żmudnym procesem, który staje się utrapieniem całej rodziny. Bo wale nie tak łatwo jest spłacić pełną kwotę zapłaconą za wybudowanie domu. Z reguły rozkłada się to na kilkadziesiąt lat. W razie kiepskiego obrotu prawy, czyli na przykład nagłej śmierci, wyrzucenia z pracy czy w ogóle innego przypadku losowego, istnieją szanse na to, ze nasz kredyt za dom będą jeszcze spłacały nasze dzieci, lub też, w gorszym przypadku, że za nie zapłacony kredyt, za odsetki, z którymi zalegamy, zostanie zabrana nam nasza własność, która na przykład jest wzięta w hipotekę. Jest to oczywiści skrajnie przykra sytuacja, ale nikt nie może nam zagwarantować, że nie będzie miała ona nigdy miejsca. Z takim ryzykiem też musimy się liczyć. Nigdy bowiem nie uda się zagwarantować nikomu, że bez przeszkód uda mu się spłacić kredyt, bez większych odsetek w dodatku. Bardzo częste jest popradanie w ten sposób w długi. Kiepsko się jest z nich potem wygrzebać, właściwie wypadałoby wziąć kolejny kredyt, żeby spłacić poprzednie. No i niezwykle często taka sytuacja ma miejsce.
Tagi: gwarancja kredytowa, kapitał, kredyt gotówkowy, kredyt hipoteczny, kredytobiorca, kredyty, odsetki, Spłata kredytu, szybki kredyt, zastaw
Nowością dla niektórych mogą być kredyty, które można zaciągną w sieci. Jak wynika z badań, kredyty te nie cieszą się jednak zbytnią popularnością, bowiem wśród polskiego społeczeństwa tylko 9,2% zdecydowało się na tę formę usługi kredytowej. Klienci korzystający z tej możliwości najchętniej wybierali kredyty konsumpcyjne, nieufnie podchodząc do pozostałych. Większość z nich była na kwotę powyżej 10 tys. złotych, a tylko 3,5 procenta to kredyty zaciągnięte do tysiąca złotych. Internet nadal pozostaje zatem dla nas w pewnym stopniu źródłem, które nie jest zbyt wiarygodne jeśli chodzi o nasze pieniądze. Przekonaliśmy się już do bankowości internetowej typu przelewy itd., ale kredyty zdecydowanie wolimy zaciągać osobiście. Być może daje nam to poczucie większej gwarancji na uczciwość umowy kredytowej czy też samego źródła kredytowania. Poza tym być może wstrzymuje nas fakt, że przez Internet zbyt wiele nie ponegocjujemy – ale czy tak jest czy też powstrzymuje nas jeszcze co innego, nie wiemy… Rośnie liczba Polaków, którzy decydują się na kredyt „Rodzina na swoim”, który został objęty dopłatami do spłaty oprocentowania. Ów preferencyjny kredyt mieszkaniowy, zgodnie z ustawą został objęty pomocą państwa, co oznacza, że kredytobiorca może liczyć na dopłaty, które będą pokrywały część odsetek przez pierwsze 8 lat. Nic dziwnego – każdy chce mieć swój “ciasny, ale własny kąt” i za wszelką cenę stara się go zdobyć, a kredyt mieszkaniowy daje taką możliwość w szybki i dość łatwy sposób. Oczywiście, jest swojego rodzaju “pętlą na szyję” zakładaną na kilka lat, ale tak jest w zasadzie z każdym większym kredytem. I tu podobnie jak w omawianych przypadkach będzie trzeba najpierw określić naszą zdolność kredytową – bez tego nic nie osiągniemy, ale akurat ta kwestia jest prawdopodobnie jasna dla każdego. Im większe nasze dochody, tym łatwiejsze będzie zdobycie kredytu, a tym samym szybciej spełnią się marzenia o naszym własnym mieszkaniu czy budowie domu. Przed tem zadajmy sobie jednak kilka pytań związanych z kupnem samego mieszkania i kosztem jego utrzymania.
Tagi: bank, Kredyt, Kredyt mieszkaniowy, Kredyt przez Internet, kredytobiorca, zysk banku
Umowa k
redytowa to najważniejszy dokument, który ustala wszelkie warunki dotyczące kredytu – jego udzielania i wykorzystania. Jest ona oczywiście zawierana pisemnie, są w niej określone prawa i obowiązki kredytobiorcy i banku. W tymże dokumencie ważne jest jasne określenie prawnego zabezpieczenia kredytu. Mogą być to dwa rodzaje zabezpieczeń: osobiste lub rzeczowe. Zabezpieczenie osobiste to m.in. przejęcie długu, weksel własny In blanco, gwarancja, poręcznie wg prawa cywilnego, natomiast zabezpieczenie rzeczowe to przewłaszczenie, zastaw, hipoteka czy blokada środków na rachunku bankowym. Jak widać zabezpieczeń jest całkiem sporo i każdy może wybrać rozwiązanie, które najbardziej mu odpowiada. Trzeba oczywiście rozważyć wcześniej wszystkie za i przeciw, bowiem wiadomo, bo życie bywa przewrotne i trzeba pomyśleć o różnych możliwościach, aby później nie żałować pochopnie podjętych decyzji, które mogą zaważyć na całym późniejszym życiu i stać się przyczyną wielu nieszczęść, a nawet tragedii. Nieprzyjemną częścią kredytu jest oczywiście jego spłacanie. Wcześniej zostają ustalane raty, które kredytobiorca musi spłacać co miesiąc. Jeśli nastąpiło opóźnienie w spłacie kredytu, to najczęściej karą za to są karne odsetki. Aby tego uniknąć, należy bezwzględnie pamiętać o tym, że data umieszczona w umowie kredytowej to data wpłynięcia pieniędzy na konto banku (nie jest to czas nadania na poczcie danej sumy!). Każdy konsument ma możliwość przeniesienia kredytu do innego banku. Kiedy tak się dzieje, to podpisuje umowę kredytową z nowym bankiem, a kwestie wszelakie związane z całą procedurą załatwiają już banki między sobą. Najważniejsze w całej procedurze jest rozumienie wszelkich dokumentów – jeśli czegoś się nie rozumie lub coś budzi nasze wątpliwości, to powinniśmy pytać. Nie należy się obawiać tego, bowiem tu chodzi o nasze własne pieniądze, zatem nikogo to nie będzie śmieszyło, a raczej wręcz przeciwnie – będzie to oznaczało poważne podejście do całej sprawy i nikogo nie będzie raziło.
Tagi: bank, Kredyt, kredytobiorca, Obowiązki kredytobiorcy, opłaty, Umowa kredytowa, zysk banku