Dodano w kategorii:
Biznes | piątek, 26 Luty 2010
Statystycznemu Kowalskiemu kredyt na ogół kojarzy się z kredytem konsumpcyjnym. Bierzemy go na „coś”, bo chcemy mieć nową lodówkę, samochód czy działkę. Taki kredyt, więc przeznaczamy tylko dla siebie, by skorzystać dzięki pożyczonym pieniądzom z jakiegoś udogodnienia. Inną kwestia jest kredyt inwestycyjny. Załóżmy, że posiadamy firmę, chcielibyśmy ją rozwijać i mamy na to pomysł. Problem jest znowu tylko jeden, ale jak zwykle zasadniczy, możemy po prostu nie mieć wystarczająco dużo pieniędzy. Chcąc jednak nadążać za konkurencją i nie dać się usunąć z rynku, trzeba ciągle się pilnować i dbać o innowacyjność naszej firmy. Jeśli mamy dobry pomysł i precyzyjny plan inwestycji, a w nim zachęcające, optymistyczne rokowania pewnego zysku, bez obaw możemy wystąpić o kredyt do sprawdzonego banku. Formalności mogą być trochę odstraszające, bo sporo ich będzie do załatwienia by inwestycję sfinalizować, ale w końcu nic to, dla przyszłych rekinów biznesu, które nie boją się wypłynąć na szerokie wody. Student kończy zajęcia na uczelni, broni się i co dalej? No… teraz wypadałoby zacząć pracować. Zatem do dzieła. Student preparuje setki wersji CV i listów motywacyjnych. Czasami ktoś nawet zaprosi delikwenta na rozmowę, ale nie ma się co oszukiwać, łatwo nie jest. Zamiast pukać od drzwi do drzwi czy prosić znajomych o protekcję, można pomyśleć o własnym biznesie. Brzmi nieprawdopodobnie? Nie jest wcale tak źle. Jeśli student ma głowę na karku, rozwiniętą kreatywność i wyniósł z zajęć cokolwiek poza tonami kserówek, jest szansa na sukces. Na początek trzeba stworzyć biznesplan, profesjonalny, dokładny i co najważniejsze wróżący powodzenie. Dobrze przy tym wesprzeć się na przykład na inkubatorze przedsiębiorczości. Tam nikt nie pozwoli zginąć studentowi, który zgłębia tajniki sukcesu i doradzi, gdzie najlepiej wziąć kredyt, jak negocjować jego warunki, a także wyjaśni, co trzeba zrobić po kolei, by skorzystać z pieniędzy bez wpadki. A co więcej, by móc je jak najszybciej oddać i zacząć naprawdę zarabiać.
Tagi: bank, Biznes, biznesplan, inwestycja, pożyczka, praca, rozwój, student
Rodzina się powiększyła, zmieniły się nieco wasze potrzeby. Jesteście właśnie na kupnie nowego samochodu. Macie oczywiście pewne oszczędności. Już trafiliście do salonu ulubionej marki, próbujecie znaleźć coś, na co was stać. Oglądacie i kalkulujecie. To trzydrzwiowe, to za małe, to za długie, nie ten kolor. W końcu widzicie coś, co naprawdę wam się podoba, spełnia dokładnie wszystkie wasze oczekiwania, jest komfortowe i bezpieczne. Tylko pojawia się jedno „ale”, to oczywiście cena. Okazuje się, że waszych oszczędności starczy tylko na połowę wymarzonego i najbardziej odpowiedniego wozu. To jeszcze nie koniec świata, nie trzeba wcale od razu rezygnować. Warto rozpatrzeć system kredytowy. Wpłacacie teraz połowę, a resztę co miesiąc w ratach o dogodnej wysokości i w takim czasie, który będzie dla was najbardziej optymalny. Może samochód nie będzie od razu taki zupełnie wasz, ale z pewnością będzie dla was już teraz, a nie za kilka lat, gdy uzbieracie potrzebną kwotę lub w gorszym przypadku zadowolicie się jakimkolwiek autem. Można na kredyt kupić wiele rzeczy, modny sprzęt grający, nowy komputer, coś z AGD, samochód czy mieszkanie. To nie wszystko, można za pożyczone pieniądze zdobyć coś dużo cenniejszego, co nie ulega zniszczeniu, na co nie ma gwarancji, bo nie jest potrzebna. Chodzi tutaj o nowe umiejętności i wiedzę. Coraz więcej szkół językowych oferuje swoim klientom wykup kursu na kredyt. Na ogół wiąże się to również z jakimiś udogodnieniami dla klienta: preferencyjną grupą, tańszym kursem, konwersacjami gratis, zwiększoną liczbą godzin, darmowymi podręcznikami czy przydatnymi w nauce gadżetami. Gdy nie dysponuje się większa gotówką na raz – bo wiadomo, że przyzwoite kursy do najtańszych nie należą – warto rozważyć taką ewentualność. Tym bardziej, że często kredyty te są bez oprocentowania i nie trzeba załatwiać wielkich formalności, bo właściwie wszystko zrobi szkoła. Warto pomyśleć, bo taka mała ratalna niedogodność jest niczym, wobec faktu dobrej znajomości języka obcego, gdy staramy się o lepszą pracę.
Rodzina się powiększyła, zmieniły się nieco wasze potrzeby. Jesteście właśnie na kupnie nowego samochodu. Macie oczywiście pewne oszczędności. Już trafiliście do salonu ulubionej marki, próbujecie znaleźć coś, na co was stać. Oglądacie i kalkulujecie. To trzydrzwiowe, to za małe, to za długie, nie ten kolor. W końcu widzicie coś, co naprawdę wam się podoba, spełnia dokładnie wszystkie wasze oczekiwania, jest komfortowe i bezpieczne. Tylko pojawia się jedno „ale”, to oczywiście cena. Okazuje się, że waszych oszczędności starczy tylko na połowę wymarzonego i najbardziej odpowiedniego wozu. To jeszcze nie koniec świata, nie trzeba wcale od razu rezygnować. Warto rozpatrzeć system kredytowy. Wpłacacie teraz połowę, a resztę co miesiąc w ratach o dogodnej wysokości i w takim czasie, który będzie dla was najbardziej optymalny. Może samochód nie będzie od razu taki zupełnie wasz, ale z pewnością będzie dla was już teraz, a nie za kilka lat, gdy uzbieracie potrzebną kwotę lub w gorszym przypadku zadowolicie się jakimkolwiek autem.
Tagi: edukacja, inwestycja, komfort, Kredyt, oszczędności, raty, rodzina, rozwój, samochód
Inkubator przedsiębiorczości to właściwie rozwiązanie dla absolwentów, dla aktywnych studentów już rzadziej, choć oczywiście też takie sytuacje się zdarzają. W powszechnej świadomości student, to synonim lekkoducha, który żyje z dnia na dzień i zupełnie niczym się nie przejmuje. Tylko czy to naprawdę jest możliwe? I tak i nie. Niektórzy mają pieniądze od rodziców, więc nie muszą się zupełnie przejmować, skąd się tak chleb bierze, choć może w przypadku studentów piwo i chipsy są bardziej obrazowym pożywieniem. Część studentów jest jednak w gorszej sytuacji, czasami sytuacje losowe sprawiają, że nie mogą sobie pozwolić na beztroskie studiowanie, bo nie mają na nie pieniędzy. Bywa, że znajdują się w takiej sytuacji już od początku, a udało im się dostać indeks i bardzo chcieliby kontynuować naukę. Wówczas najlepszym rozwiązaniem jest kredyt studencki. Potrzeba trochę formalności by go załatwić, ale pozwala on na, w miarę spokojne studiowanie. Pieniądze można bowiem oddać dopiero po zakończeniu nauki, gdy podejmie się pracę zarobkową. Dziś na kredyt można mieć niemal wszystko, począwszy od lodówki, poprzez studia, a na mieszkaniu skończywszy. Tylko, to wcale nie oznacza, że kredyt jest rozwiązaniem idealnym i bezbolesnym. W żadnym razie, wręcz przeciwnie. Właściwie tylko ostrożne korzystanie z niego gwarantuje sukces. Robienie czegokolwiek dotyczącego własnych finansów w sposób bezmyślny i na żywioł grozi kłopotami. Te mogą się zdarzyć, gdy przestaniemy panować nad wszystkimi zaciągniętymi kredytami. Jeśli mamy ratę za mieszkanie, samochód, lekcje angielskiego i nabytą tydzień temu zmywarkę może się okazać, że mamy problem. Nawet jeśli nie finansowy, to z pewnością organizacyjny. Każda rata innego dnia, w innej wysokości i przez inny bank, a jeśli się czegoś nie dopatrzy, to trzeba będzie ponieść tego konsekwencje. Dlatego, kiedy przestajemy już panować nad wszystkimi wierzytelnościami, lepiej postarać się o kredyt konsolidacyjny, który skumuluje wszystkie kredyty w jeden i którego spłata będzie formalnie łatwiejsza.
Tagi: dogodne warunki, Kredyt studencki, kredyty, kumulacja, praca, sprzedaż ratalna, student, Studia, trudności organizacyjne, zawód
Banki i instytucje finansowe kuszą. W prasie jest cała masa reklam. Miasto też jest nimi naszpikowane, a surfując w Internecie trzeba się liczyć z tym, że co jakiś czas wyskoczy okienko z propozycją świetnego, okazyjnego kredytu, korzystnego funduszu inwestycyjnego albo kolejnego funduszu emerytalnego, który zadba o nas na starość dużo lepiej niż trzy poprzednie. Właściwie wszystkie oferty wyglądają tak, że nic tylko korzystać. Jednak główne niebezpieczeństwo kryje się w oferowanych kredytach. Dobrze starannie je rozważyć, bo minimalne wymagania w stosunku do pożyczkobiorcy mogą być bardzo złudne. Poza tym, warto też przyjrzeć się lepiej sprzedaży ratalnej oferowanej przez liczne sklepy, bo faktycznie, pod określeniem „raty” kryje się spłata kredytu i dobrze o tym pamiętać. Jeśli też zdarzy się nam niefrasobliwie skorzystać z karty kredytowej powstaje kolejne zobowiązanie, na dodatek takie, z którego spłatą może być problem ze względu na odsetki. Dlatego warto poświęcić chwilę na refleksję przed zakupami kredytowymi, bo może się ona okazać bezcenna. Kilka razy do roku pojawiają się w mediach reklamy specyficznych pożyczek. Najczęściej proponują je nie banki, ale instytucje finansowe, które mają sporo węższy zakres działania. Wiele z nich wręcz opiera się na kredytach, do zaciągnięcia których nie trzeba prawie żadnych formalności, a które później tak trudno spłacić ze względu na zapisy drobnym drukiem u dołu strony. Taki kredyt to silna pokusa, tym bardziej, że reklamodawcy nie wahają się grać na emocjach. Często wykorzystują więzi rodzinne i wartości do tego, by nakłonić do pożyczki. Okazje są różne, ale najczęściej to święta spędzane w gronie najbliższych, którzy przecież zasługują na wszystko, co najlepsze, nawet jeśli jest to na kredyt. Może lepiej się jednak dobrze zastanowić, bo za chwile konsumpcyjnej przyjemności może przyjść zapłacić dużo większą cenę, której nawet kochająca rodzina może nie zechcieć ponieść. W końcu nieprzespane noce, poczucie winny, frustracją i złość związane z wizytą komornika mogą kosztować nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim zdrowie.
Tagi: długi, emocje, ostrożność, pożyczka, pożyczki, reklama, rodzina, święta, uroczystości, usługi finansowe
Inwestycje na ogół kojarzą się nam z czymś dość rzeczywistym, wymagającym sporej uwagi i poświęcenia. Na przykład może to być jakaś własna firma, może działka budowlana albo nowe oprogramowanie do komputerów, które służą w naszym przedsiębiorstwie. Natomiast rzadko kto zauważa inną ewentualność. Mianowicie inwestować można, nie poświęcając wcale tak dużo czasu i energii na to, by z inwestycji osiągnąć jakiś zysk. Dobrą opcją są papiery wartościowe, akcje, obligacje czy po prostu udziały. Jeśli zainwestuje się pieniądze w pewnej firmie, być może dochody początkowo nie będą oszałamiające, ale jednak pewne. Nawet jeżeli nie mamy pieniędzy na coś takiego, a nadarzy się okazja korzystnej inwestycji, wówczas warto rozważyć opcję zaciągnięcia kredytu na ten cel. Trzeba oczywiście zastanowić się nad wszystkimi za i przeciw oraz dobrze przeanalizować warunki kredytu inwestycyjnego oferowanego przez bank. W razie potrzeby dobrze też zasięgnąć opinii kogoś, kto dobrze się zna na tego typu operacjach finansowych. Często oferty finansowe na pierwszy rzut oka wyglądają jak wygrana na loterii. Banki i instytucje finansowe kuszą potencjalnych klientów za pomocą reklam telewizyjnych i bilbordów. Z drugiej strony pojawiają się legendy miejskie i rodzinne, o tym jak komuś, gdzieś zdarzyło się stracić cały majątek i zostać zlicytowanym. Wiadomo, że nie każdy jest specjalistą w dziedzinie finansów, bezpieczniej nie udawać, że jest inaczej. W przypadku, gdy planujemy zakup domu na kredyt albo inwestycje we własny duży biznes, lepiej nie zdawać się na własną intuicję i nikła wiedzę zdobytą w czasopismach. Odpowiedzialniej i pewniej jest skorzystać z pomocy profesjonalisty. Doradcy finansowi świetnie znają się na swojej profesji. Pomogą podjąć właściwą decyzję, wybrać najkorzystniejszy kredyt hipoteczny czy kupić pewne obligacje, to wszystko oczywiście odpłatnie. Tutaj jednak zupełnie nie warto oszczędzać, bo czymże jest, nawet dość wygórowane, wynagrodzenie za taką usługę, w porównaniu z bezpieczną inwestycją, która może przynieść satysfakcję.
Tagi: akcje, inwestycje, Kredyt, odpowiedzialność, papiery wartościowe, pożyczki, profesjonalizm, udziały, usługi finansowe
Kart kredytowych można mieć właściwie tyle, ile tylko dusza zapragnie. Banki niezbyt skrupulatnie sprawdzają czy faktycznie mamy zdolność kredytową. Karty są proponowane nawet tak nierokującym klientom, jak niepracujący studenci. Cóż, w końcu ryzyko podejmuje klient. Zresztą wszystko jest właściwie w porządku, do momentu, w którym nie okaże się, że już nie jesteśmy w stanie spłacić długów zaciągniętych na niezbyt rozważnych zakupach. Kiedy nieopatrznie skorzystamy z kilku kart, może dojść do sytuacji, w której nie mamy już żadnych środków, mogących nas uratować od wizyty komornika. W mniej ekstremalnych sytuacjach sprawa nie jest taka beznadziejna, bo banki przewidziały taką ewentualność, że nie spłacimy długu w okresie bezodsetkowym. Wówczas możemy nadal zwrócić nasz kredyt bez większych kłopotów, za to ze zdecydowanie większym oprocentowaniem niż w przypadku zwykłych pożyczek zaciąganych w bankach. Dlatego lepiej z kartami nie ryzykować i po prostu ograniczyć się do jednej, nad którą jesteśmy w stanie panować albo w ogóle z nich zrezygnować. Zdarza się części obywateli, że wypłata nie starcza im od pierwszego do pierwszego. To w zasadzie nie jest jakaś dziwna sytuacja. Co Polacy robią, jak im branie pieniędzy pod koniec miesiąca? Pożyczają rzecz jasna. Od rodziny, sąsiadów, znajomych, kolegów z pracy, rzadziej z banku. Ci, którym zależy szczególnie na dyskrecji w środowisku, gdzie żyją, korzystają raczej z innej możliwości. Pożyczają od instytucji finansowych. Nie są to banki, choć mają z nimi wspólne obszary działania. Najczęściej pożyczają niewielkie kwoty, zwykle to około kilkuset złotych. Pożyczają na nieduży procent i na krótki czas, nie mają też jakichś szczególnych wymagań formalnych. Dlatego wyglądają dość przyjaźnie. Nie ulega wątpliwości, że to dobre rozwiązanie, ale raczej w wypadku, gdy zepsuł nam się samochód i nie mamy przy sobie gotówki. Na dłuższą metę ten sposób gospodarowania pieniędzmi jest ryzykowny, można skończyć podobnie nierozważny użytkownik kart kredytowych, więc może lepiej czasami odpuścić sobie większe zakupy bez zabezpieczonych pieniędzy.
Tagi: bank, dyskrecja, dług, instytucja finansowa, karta kredytowa, niebezpieczeństwo, ostrożność, pożyczka, szybki kredyt
Marzą ci się zakupy. Nowa pralka, lodówka, własne cztery kółka, może nawet przyjazne cieplutkie mieszkanko albo sympatyczna działka za miastem. No tak, tylko skąd na to wszystko wziąć pieniądze? Nawet gdyby odkładać z miesięcznego budżetu, składającego się z podwójnej pensji: własnej i małżonka, to można to wszystko mieć już za kilka, a w przypadku większych rzeczy kilkadziesiąt lat. Ale momencik. Przyszedł kapitalizm, przyszły i nowe możliwości. Nawet jeśli nie ma się gotówki i specjalnych widoków na jej zgromadzenie, można mieć wszystko. Banki oferują kredyty i to w przeróżnej formie. Oferta zaczyna się od kart kredytowych, poprzez różne formy sprzedaży ratalnej i chwilówki, a kończy się na naprawdę dużych pożyczkach, na bardzo duże rzeczy jak na przykład dom czy własny biznes. Oczywiście z kredytami jest tak jak ze wszystkim, jest to zarówno szansa, jak i zagrożenie. W końcu nie ma się co oszukiwać, poza szałem konsumowania, może się okazać, że wpadło się w taką spiralę kredytową, że trudno się z niej wydostać o własnych siłach… Przechodzisz przez wielką galerię handlową, widzisz mnóstwo wyprzedaży. Takie okazje, że głupio nie skorzystać. Markowy płaszcz czy buty są w zasięgu wzroku i to niemal za grosze, a poza tym przecież ich potrzebujesz. Tylko problem jest jeden, jest koniec miesiąca i twoje konto już świeci pustkami. Nijak nie wydobędziesz z niego dwóch tysięcy, które pozwoliłyby Ci swobodnie skorzystać z tych niepowtarzalnych okazji. Ale świta ci pewna myśl, masz w portfelu kartę kredytową, możesz z niej skorzystać. Właściwie to dość dobre rozwiązanie, o ile oczywiście skorzystasz z niego rozsądnie. Jeżeli jesteś pewna, że pieniądze, które dostaniesz w najbliższym czasie swobodnie pokryją powstały kredyt, możesz bez obaw skorzystać z karty. Gdy spłacisz zaciągnięty podczas zakupów dług w okresie, który gwarantuje ci brak odsetek, będzie to operacja nie tylko wygodna i tania, ale również dyskretna. W końcu nikt nie musi wiedzieć, że ta okazyjna kupiona bluzka, w której tak korzystnie się prezentujesz, była na kredyt.
Tagi: budżet, dyskrecja, karta kredytowa, korzyści, możliwości, niezależność, ograniczone środki, pieniądze, zakupy
Wobec tego powstaje błędne koło i to właśnie dlatego uważam, iż taki rodzaj kredytu jest totalną bzdurą. Ale jednak nie wszyscy tak myślą, bo jest pełno osób, którego z niego korzystają. Podobnie jak z kart kredytowych, czyli kart płatniczych. Działają one na całkiem podobnej zasadzie, jak mi się wydaje. Masz kartę, masz pieniądze, więc płacisz. Co z tego, że nie amsz? Jak to nie masz, skoro masz ze sobą kartę kredytową? Kartę się spłaci pod koniec miesiąca. I co, że będzie brakowa? To znowu zapłaci się kartą, jeśli nie będzie się miało pieniążków. I tak właśnie można w nieskończoność. Jedynym racjonalnym wyjściem z takiej sytuacji jest, żeby znaleźć gdzieś po drodze zdrowy rozsądek, żeby umieć powiedzieć sobie stop i nie brać w ciągu kolejnego miesiąca żadnego kredytu. Wcale nie musi to być łatwe, ale liczy się tylko to, żeby przestać w końcu spłacać bank. No cóż, prawda jest taka, że sami utrzymujemy pasożytnicze banki, które z nas zdzierają skórę. Popyt rodzi podaż. I stąd te mnóstwo banków, które rosną jeden na drugim. Wzięcie kredytu w obecnych czasach jest banalnie proste. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego banku, a właściwie zrobić wyliczankę stojąc na głównej ulicy miasta. Strzał jeden do dziesięciu, że trafimy w drzwi banku. To i tak chyba w sumie nie taki zły wskaźnik, nieprawdaż? W sumie zawsze mogłoby być jeden do tysiąca, czy choćby jeden do stu. A tak zagęszczenie banków na głównej ulicy miasta zwykle przekracza zdolność kredytową szarego Kowalskiego, który potrzebuje pieniążków, bo przyjedzie ciocia Hela na święta i „trzeba się pokazać”. Wchodzi taki Kowalski do banku, daje dowód, i co? I dostaje przynajmniej 200 złotych od ręki. No, oczywiście, jeszcze zależy jaki bank. I nikt nie sprawdzi z reguły Kowalskiemu jego zdolności kredytowej, czyli zarobków, zadłużenia, i innych zobowiązań. Bo po co, skoro potem mu się wytoczy proces i wygra dziesięć razy tyle? No cóż, i to może być jakimś sposobem zdobywania i klientów i środków do tego, by pozyskiwac ich dalej na innych drogach krajowych.
Tagi: bank kredytowy, historia kredytowa, Karty kredytowe, kredyt odnawialny, kredytobiorca, kredyty, odsetki, spłaty kredytów, weź kredyt, Zdolność kredytowa
Właśnie po to zostały wymyślone kredyty konsolidacyjne. Służą one do tego, żeby zamiast trzech czy czterech czy dziesięciu innych kredytów, można bbyło spłacać tylko jeden. Z reguły wszyscy reklamują się, że jest to kredyt niskiego ryzyka, że ma on najniższe z nich wszystkich oprocentowanie, że wcale nie przysporzy on więcej kłopotów, żę wtedy zamiast spłacać siedem innych, spłaca się jeden, że to wygodne, łatwe miłe i przyjemne… No cóż, może i tak jest, ale właściwie bankom się nie wierzy. Podejrzewam, że kredyt ten został wymyślony jako nowa, ulepszona wersja wyciągania pieniędzy za odsetki z ludzi, którzy biorą kredyty. Poza tym, nie tak dawno temu, odsetki także zostały opodatkowane. Więc, mało , że płacimy odsetki, na którym zarabia bank, to jeszcze dzięki niezwykle pomysłowemu podatkowi Belki, żywimy jeszcze skarb państwa, który tylko siedzi i rączki zaciera, gdy my bierzemy kolejne kredyty. No po prostu nic, tylko wyzysk biednego podatnika na szeroką skalę przez kogo tylko się da. Tak trzymać, oby tak dalej, na pewno już nikt nie będzie się dziwił masowym migracjom za praca i mniejszymi podatkami. Kredyty są jeszcze inne. Istnieje na przykład coś, co nazywa się kredytem odnawialnym. Jest to tak samo bzdurny kredyt, jak i wszystkie inne. No przynajmniej dla mnie, bo ja wychodzę z założenia, że jeśli kogoś na to nie stać, no to nie stać, a nie, że należy wziąć kredyt i za wszelką cenę to kupić, jak robi naprawdę duża ilość Polaków. Więc idea kredytu odnawialnego jest taka, że co miesiąc, jeśli skończą ci się pieniądze, to możesz powiedzmy wziąć kredyt na dwa tysiące, zgodnie z założeniem, że „jak będziesz miał, dostaniesz wypłatę, to od razu my sobie weźmiemy z twojego konta”. I w ten sposób zamyka się błędne koło. Brakuje ci trzystu złotych, weź z kredytu odnawialnego. Skończy się wypłata? Brakuje kolejnych trzech stówek? Weź kredyt odnawialny! Tylko no cóż, wiesz czemu ci zabrakło tych trzystu? Bo poszły na spłatę tegoż właśnie wziętego kredytu odnawialnego!
Tagi: kredyt gotówkowy, Kredyt konsolidacyjny, kredyt odnawialny, kredyt świąteczny, kredyty, masowe kredyty, odsetki, podatek Belki, spłaty kredytów, zadłużenie
Kredyty mają równie wiele plusów jak i minusów moim zdaniem. To znaczy – niezwykle bardzo ułatwiają życie, gdy nagle i szybko potrzebna jest gotówka. Tak zwane „kredyty od ręki” są wtedy bardzo pomocne. Jednak no cóż, z reguły są one wykorzystywanie osób, które w potrzebie są w stanie godzić się na wszystko, byle tylko zgodnie z zasadą „zastaw się, a postaw się” zorganizować święta, wesele, chrzciny czy cokolwiek innego, równie niedorzecznego. Dzięki temu banki liczące na szybki zysk mogą się szybko, łatwo i efektywnie wzbogacić na naiwnych kredytobiorcach. Niezwykle wysokie oprocentowanie, jakie występuje przy tego typu usługach z reguły schodzi na dalszy plan w momencie podpisywania umowy. I niestety, mści się to potem na nieuważnych klientach banku, którzy słono płacą za swoją chwilową nieuwagę. Odsetki od takich kredytów z reguły wielokrotnie przekraczają samych standardowych odsetek naliczanych od zwykłych kredytów. Dlatego tak ciężkie dla niektórych staje się spłacanie takich „szybkich kredytów”, których potem wcale już tak szybko się nie spłaca. Spłacanie kredytu zwykle jest niezwykle żmudnym procesem, który staje się utrapieniem całej rodziny. Bo wale nie tak łatwo jest spłacić pełną kwotę zapłaconą za wybudowanie domu. Z reguły rozkłada się to na kilkadziesiąt lat. W razie kiepskiego obrotu prawy, czyli na przykład nagłej śmierci, wyrzucenia z pracy czy w ogóle innego przypadku losowego, istnieją szanse na to, ze nasz kredyt za dom będą jeszcze spłacały nasze dzieci, lub też, w gorszym przypadku, że za nie zapłacony kredyt, za odsetki, z którymi zalegamy, zostanie zabrana nam nasza własność, która na przykład jest wzięta w hipotekę. Jest to oczywiści skrajnie przykra sytuacja, ale nikt nie może nam zagwarantować, że nie będzie miała ona nigdy miejsca. Z takim ryzykiem też musimy się liczyć. Nigdy bowiem nie uda się zagwarantować nikomu, że bez przeszkód uda mu się spłacić kredyt, bez większych odsetek w dodatku. Bardzo częste jest popradanie w ten sposób w długi. Kiepsko się jest z nich potem wygrzebać, właściwie wypadałoby wziąć kolejny kredyt, żeby spłacić poprzednie. No i niezwykle często taka sytuacja ma miejsce.
Tagi: gwarancja kredytowa, kapitał, kredyt gotówkowy, kredyt hipoteczny, kredytobiorca, kredyty, odsetki, Spłata kredytu, szybki kredyt, zastaw
Nastepna strona »